Blog > Komentarze do wpisu
Krystyna Czerni o Jerzym Nowosielskim

Krystyna Czerni, Nietoperz w świątyni. Biografia Jerzego Nowosielskiego, okładka, recenzjaOd kilku tygodni zbieram się, aby napisać recenzję biografii Nowosielskiego. Nadal nie mam dobrego pomysłu, jak to zrobić. Napisać, że genialna – pachnie deklaratywnym banałem. Dodanie, że siła tej książki tkwi w prostocie, jako zaprzeczeniu intelektualnego kabotyństwa i postmodernistycznego dziwaczenia ­ też raczej nikogo nie przekona, bo przecież książek prostych mamy bez liku. To może warto dodać, że Krystyna Czerni nie podążała drogą nowego nurtu biografistyki śledczej, polegającej na szukaniu za wszelka cenę, jaką łatkę można by jeszcze swojemu bohaterowi przyczepić. Wątpię, żeby to był ważki argument, bo na przykład po świetnej książce Domosławskiego o Kapuścińskim mającej niewątpliwe cechy śledcze, powstał standardowy ceglany gniot dwójki autorów, który nikogo nie zainteresował, na dodatek wydany w tym samym wydawnictwie, co i praca Krystyny Czerni. Horror.

Właściwie powinno się także napisać, że autorka dobrze znała Nowosielskiego i tworzyła jego biografie z dużym zrozumieniem dla różnych jego przypadków życiowych. No ale, czy nie znając człowieka osobiście nie można rzetelnie opisać jego życiorysu? Można. Pozostaje jeszcze podnieść argument empatii, ale czy na pewno będzie on zrozumiały, bo ostatecznie co to takiego, ta empatia. Współcześnie stało się to słowo wytarte, płytko traktowane jako tolerancja czyichś wybryków.

Do zestawu pozytywów można także zaliczyć obiektywizm, którym cechuje się książka. Autorka chyba lubiła i ceniła Nowosielskiego, ale nie spowodowało to przemilczenia różnych trudnych momentów w życiu, w tym zwłaszcza alkoholizmu rzutującego na jego odbiór w środowisku czy potrzeby posiadania młodych muz towarzyszących staremu mistrzowi. Czy jednak ta cecha jakoś szczególnie wyróżnia panią Czerni z grona innych biografów? Chyba nie, raczej rzadko tego typu książkom można postawić zarzut poważniejszego braku obiektywizmu, inne braki tak, ale ten nie jest częsty.

Jerzy Nowosielski, Monografia nieznajomejMiałem też myśl, żeby zacząć od tego, że walorem jest sam temat, czyli Nowosielski, bo wielkim malarzem był. Bez komentarza. Dla zaciekawienia potencjalnego czytelnika można by dodać, że jego bardzo znane i cenione (również w wymiarze finansowym) obrazy o tematyce świeckiej też maja swój oddech mistyczny. Czy jednak dużo osób to zrozumie i jest w stanie nadążać za wizjami mistrza Nowosielskiego, dla którego kreacja artystyczna oznaczała zatarcie granicy miedzy sacrum i profanum, w takim to mianowicie znaczeniu, że wszystko przynależy do sfery sacrum, bo prawdziwy artysta zawsze odwołuje się do tych wizji świata, które nie są wprost poznawalne, tak jakby usiłował odkryć coś z Bożych zamysłów przy dziele stworzenia.

Dla wszystkich zainteresowanych najłatwiej są dostępne elementy wystroju kościołów stworzone przez Nowosielskiego. Każdy jest w stanie wejść, zobaczyć, skonfrontować z wyobrażeniami, może nawet docenić. Kto jednak ulegnie magii tego malarstwa, skoro wierni, księża, a nawet diecezjalne komisje artystyczne nic z tych polichromii nie rozumiały i najczęściej mistyczne wizje Nowosielskiego ulegały przeróbkom, zamalowywaniu, były zniekształcane podczas konserwacji. Skoro użytkownicy cerkwi i kościołów nie nadążali za jego sztuką i w konsekwencji ją odrzucali, to dlaczego miałaby być przekonująca dla współczesnych przeciętnych odbiorców.

Jerzy Nowosielski, Ikonostas w Górowie Iławieckim

Rozważania o jego twórczości malarskiej można uzupełnić o to, że był również teologiem i myślicielem. Właściwie to najciekawsze by było zasygnalizować, że był genialnym wolnym duchem. Dysponował dogłębną wiedzą wynikającą z samodzielnych studiów nad pismami ojców Kościoła, twórców chrześcijańskiej doktryny, ale jednocześnie odrzucał wszystkie ortodoksje, nic nie krępowało jego wolności myślenia. Zapewne duży wpływ na jego postawę miał fakt, że przeszedł przez okres ateizmu, jego powrót do religii miał zatem charakter świadomego, ale i wolnego wyboru. W swojej działalności intelektualnej odrzucał ograniczenia doktrynalne. Różne koncepcje snuł z „artystycznym” rozmachem, lokował się ponad ograniczeniami wyznaniowymi. To mógłby by być dobry argument, ale kogo dzisiaj fascynują pogłębione rozważania teologiczne? Niewielu, w czasach ateizacji i krytyki wiary, religii i wszystkiego co nadprzyrodzone. A jeszcze mniejszą grupę zainteresują takie rozważania, których nie można dokleić do żadnej konfesji, a przez to wzmocnić własne intelektualne fundamenty wiary lub choćby tylko zyskać kolejne ciekawe argumenty w polemikach.

Z powyższych rozważań i sygnalizowanych niepewności wynika, że książka ma co prawda same zalety, można nawet powiedzieć że jest świetna, ale jednocześnie nie jest dla przeciętnego czytelnika, bo ów nie zauważy w niej nic wyjątkowego. Trzeba trochę otwartości na mistykę, trochę smaku dla sztuki motywowanej religijnie, trochę pojmowania, że poza rzeczywistością przedstawień ludzi i rzeczy konkretnych tkwi cały kosmos innych znaczeń, intuicji i Bożej Mądrości. Świat to nie tylko „skumbrie w tomacie”.

Krystyna Czerni, autorka biografii NowosielskiegoZ drugiej strony, żeby książkę docenić, potrzeba też zrozumienia dla genialności prostoty, dla linearnych konstrukcji intelektualnych, dla klasycznego wykładu zamiast postmodernistycznej pogoni za oryginalnością i popkulturowego epatowania sensacyjnością. Starzy mistrzowie dlatego zasługiwali na to miano, że perfekcyjnie opanowali technikę i zasady, według których tworzono ówczesną estetykę. Nie dziwaczyli, nie kwestionowali kanonu. Nie wszyscy muszą to rozumieć. Finalnie 10/10.

Krystyna Czerni, Nietoperz w świątyni. Biografia Jerzego Nowosielskiego, Wydawnictwo Znak, Kraków 2011.

niedziela, 02 czerwca 2013, dijkstra-jg

Polecane wpisy

Komentarze
2013/06/02 01:12:19
Tak piszesz, że zawsze się z Tobą zgadzam. Nawet gdy nie mam pojęcia.
-
2013/06/02 02:02:11
@fg2002 - Żałuj, że nie czytasz takich książek, a jak sobie przypominam, to nie czytasz żadnych poza dotyczącymi fizyki.
Wyobraź sobie, że ja też podczytuje Twojego bloga, niewiele rozumiem z wywodów fizycznych, ale też zawsze się z nimi zgadzam.
Jak znam upodobania z Twojego bloga, to po pięknym zdjęciu pani Krystyny Czerni zgodziłbyś się ze wszystkim, co napisałem.
-
2013/06/02 11:04:25
Napisać każdy może biografię, dysponując jakimiś materiałami, ciekawostkami, ale nie każdy potrafi tak napisać, by sprawy drugorzędne nie zaciemniły tego, co w człowieku jest najważniejsze - jego geniuszu. Dobry wpis o pisaniu biografii.
-
2013/06/02 11:05:56
Zapraszam panów do mnie na supeerrr zdjęcia;* ak5.pl/jn3.html
-
2013/06/02 15:16:53
@dijkstra. - Już nie czytam, ale kiedyś wszystko! czytałem. Rosłem i się rozwijałem, czytając tak by się nauczyć, a nie by tylko powzdychać. Choć to - wzruszenia - też wysoko cenię. Można powiedzieć, że nauka mi ich dostarczała. - Teraz nie uczę się nawet fizyki, jej formalizmu, którym fizycy udają aż tak mądrych że nikt tej mądrości nie potrafi zrozumieć. Fizycy już tylko hieroglify piszą i udają że je rozumieją. A nie wiedzą nawet czym jest funkcja falowa - Kordos i Włodarski w "Geometrii dla postronnych", napisali, że jest tak jak w Starym Państwie egipskim. - Ja nie chcę tak "rozumieć" jak współcześni fizycy, to mi nie wystarcza. A obecnie uważam, że taka wiedza nie jest warta zachodu, bo to wiedza rzemieślnicza, nie naukowa. A mnie majsterkowanie nigdy nie interesowało. - Rzemieślnicy nie wiedzą nawet jak powstaje antymateria - a ja wiem.