Blog > Komentarze do wpisu
Musimy porozmawiać o Kevinie

W tym przypadku tytuł recenzji jest taki sam, jak tytuł filmu, bo rzeczywiście powinniśmy o tym chłopcu porozmawiać.

Tytułowy Kevin to dziecko „z piekła rodem”. W przemyślny sposób maltretuje swoje otoczenie, szczególne złośliwości kierując wobec matki, która od pewnego momentu jest zdruzgotana całą sytuacją. Ma to wpływ na małżeństwo rodziców Kevina ulegające powolnemu rozkładowi. Ojciec jest przekonany, że problemy wynikają z manii prześladowczej, która dotknęła jego żonę, bowiem wobec niego Kevin ma zawsze uśmiechniętą i życzliwą twarz.

Musimy porozmawiać o Kevinie, recenzja

Film porusza bardzo rzadko zauważaną kwestię. Najczęściej zwraca się uwagę na toksycznych rodziców odpowiedzialnych za różne patologie w późniejszym życiu dzieci i jest to generalnie słuszne. Problem w tym, że medal ma też drugą stronę, pokazaną w tym filmie. To dzieci maltretujące psychicznie rodziców. Kochający, opiekuńczy wobec swoich dzieci są łatwo podatni na różnego rodzaje manipulacje z ich strony. W sytuacji, kiedy trafi im się takie diablątko, jak Kevin, są bezradni. Nie wyrzekną się przecież swojego dziecka. Co więcej, czują się winni zaistniałej sytuacji, tak jak matka Kevina pokornie znosząca wszystkie upokorzenia.

Pojawia się jednak kluczowe pytanie: czy rodzice są zawsze odpowiedzialni za to, jak wyrosła ich pociecha? Czy agresywne, złośliwe dziecko może się przytrafić rodzicom w sposób przez nich całkowicie niezawiniony? Zarówno film, jak i obserwacja różnych sytuacji życiowych wydają się potwierdzać, że nie zawsze rodzice są odpowiedzialni za to, jak funkcjonuje ich dorastające, dorosłe dziecko. Czy jednak na pewno? Nie potrafię odpowiedzieć jednoznacznie, bez wahania.

Psychologowie podpowiadają wszak, że to rodzice mają przemożny wpływ na to, jakim człowiekiem staje się ich dziecko. Z drugiej strony bardzo przyzwoitym, prawym, troskliwym rodzicom przytrafiają się toksyczne dzieci. Tak, tak, dzieci też mogą być toksyczne. Ostatecznie pozostaję tu w pewnej bezradności poznawczej.

Musimy porozmawiać o Kevinie, recenzja

W każdym razie, film jest bardzo ciekawy, stawiający pytania. Na dodatek fenomenalna gra Tildy Swinton w roli matki. Jej znękana, pokorna twarz osoby doświadczonej przez życie pozostała na długo w mojej pamięci. 8/10 i zaliczam do sił sensu.

Musimy porozmawiać o Kevinie, reż. Lynne Ramsay, USA, polska premiera styczeń 2012.



poniedziałek, 14 maja 2012, dijkstra-jg

Polecane wpisy

Komentarze
2012/05/14 07:38:09
Chyba będę ostatnią blogerką, która przeczyta książkę/obejrzy film, bo książka czeka i czeka i jakoś nigdy nie jest dobry czas, żeby zacząć :)
-
2012/05/14 10:21:31
@Książkozaur - w ogóle bym się tym nie przejmował, ze wszystkimi książkami i filmami jestem zawsze spóźniony do tego stopnia, że powoli nabieram przekonania, że prowadzę blog archiwalny.
-
2012/05/14 14:24:40
Książka to nie truskawka, nie ma ograniczonej daty spożycia :-)
-
2012/05/15 19:18:52
Chyba warto przeczytać...a na pewno obejrzeć... Pozdrawiam :)
monweg.blox.pl
-
2012/05/16 14:34:46
@allegra_walker - na szczęścia rzeczywiście książka nie należy do towarów łatwo psujących. To mnie pociesza.
@monweg - na pewno warto obejrzeć.