Blog > Komentarze do wpisu
Nic Dawida Bieńkowskiego

Dawid Bieńkowski, Nic, recenzja, okładkaBieńkowski to kolejny pisarz z grona niedocenionych – mało recenzji, mały oddźwięk, szanowany wyłącznie na obrzeżach głównego nurtu. Trafiłem na niego dzięki Tomaszowi Burkowi, który co prawda pisał bardzo pozytywnie o wcześniejszej jego powieści „Jest”. Udało mi się dopaść tylko „Nic”, ale i po tej lekturze jestem bardzo szczęśliwy. Po raz kolejny potwierdza się prawda, że nie warto podążać za głosem celebrytów (nawet jak to tylko celebryci krytycznoliteraccy). A tak mam poczucie, że odnalazłem super ciekawą niszę.

„Nic” to klasyczna powieść społeczna. Poprzez losy kilku bohaterów autor buduje panoramę zachowań, postaw i wartości składającą się na portret polskiego społeczeństwa okresu budowy kapitalizmu. Bieńkowski pokazuje świat widziany oczami dziewczyny z prowincji, kasjerki, ale też jej dyrektora i szefa całej firmy. Kontrapunktem są losy Hehe, alternatywnego poety, abnegata, muzyka i dziewczyny Nany, feministki i dziennikarki. Losy niektórych bohaterów się zbiegają, a inne są jak proste równoległe, bez żadnych punktów wspólnych.

Głównym bohaterem zbiorowym jest korporacja „Positive” organizująca sieć fastfoodów. Mechanizmy awansów, wzorce zachowań, sposób prowadzenia biznesu, są przedstawione bardzo tak realistycznie, że byłem zdumiony kompetencją autora w dziedzinie zarządzania. Duży „plus”. To nie są obiegowe antykorporacyjne slogany.

Czytając Bieńkowskiego ma się poczucie świeżości spojrzenia. Niby nic nowego nie pisze, właściwie dobrze znamy tę rzeczywistość. A jednak obcujemy z czymś nowym. Myślę, że dzieje się tak dlatego, że autor skutecznie unika ideologizacji, nie podczepia się pod żaden nurt polityczny ani żaden literacki mainstream. Jest osobny. A oprócz tego jest szczery. Nie koloryzuje, nie przesadza ani w barwach jasnych, ani ciemnych. I co najważniejsze, nie pomija w swojej powieści „szarego człowieka”, nie udaje, że nie ma takiego problemu. Pokazuje doświadczenia tych ludzi, którzy żadną miarą nie są beneficjentami przemian w Polsce. Jednocześnie nie rozdziera szat, nie przybiera tonu literatury interwencyjnej, nie przerysowuje. Może dlatego właśnie, jego powieść wzbudza uczucia akceptacji dla tej wizji świata, którą prezentuje autor.

Do refleksji czytelników tego blogu pozostawiam kwestię, dlaczego tak dobra literatura jest tak mało znana, dlaczego jej recenzje nie brylują w głównych tytułach prasowych. Dlaczego jest poza mainstreamem, mimo iż to dookoła niego powinien się ten mainstream tworzyć? Może dlatego, że jest wolny od wszystkich -izmów, a może z racji tego „szarego człowieka”, a może dlatego, że zauważa, kto aktualnie ma szansę na zrobienie karierę, a kto tej szansy jej całkowicie pozbawiony? A może wszystko naraz?

W każdym razie jestem zadowolony, że trafiłem na tego autora. Dziękczynienia ślę Tomaszowi Burkowi, którego Niewybaczalne sentymenty naprowadziły mnie trop tej książki, podobnie jak na ślad Janusza Krasińskiego. Oceniam 9/10 i zaliczam do „sił sensu”.

Dawid Bieńkowski, Nic, WAB 2005



poniedziałek, 09 kwietnia 2012, dijkstra-jg

Polecane wpisy

Komentarze
2012/04/10 22:24:49
No to ja tylko potwierdzę teorię, bo o autorze nie słyszałam aż do dziś. Ale na pewno coś przeczytam!
-
2012/04/11 23:03:58
@Książkozaur - Bieńkowski stał się dużo bardziej znany za sprawą najnowszej książki Biało-czerwony, ale tą książką przyłączył się do poprawnościowego mainstreamu i ten odpłacił nagłośnieniem.
-
2012/04/15 13:00:37
Kiedys- z checią:D
-
2012/04/15 13:21:56
@hadzia - oprócz Nic polecam jeszcze Jest, ale ta książka jest jeszcze trudno dostępna. Natomiast niezależnie od oficjalnych recenzji nie polecam Biało-czerwonego, powieść dużo bardziej drewniana, a poza tym kolejna na ten sam, namolnie eksploatowany temat, do którego nic nowego nie wnosi.
-
2012/05/16 17:17:46
Ja jestem świeżo po lekturze "Nic". Na książkę trafiłem w trakcie jednego z moich polowań po składnicach taniej książki. Nowy egzemplarzu udało mi się nabyć za jedynie 9,70 zł (cena sugerowana to 39,90 zł). Pozycja bardzo przypadła mi do gustu, właśnie ze względów, które wymieniono w recenzji. Również jestem zdania, że to dziwne, że książka jest tak mało popularna i praktycznie anonimowa - nigdzie o niej nie słychać. Z drugiej strony jest mi to trochę na rękę, bo to głównie z tego powodu mogłem zakupić ją po tak okazyjnej cenie. W ogóle trzeba chyba jasno powiedzieć, że ten brak rozgłosu dla polskiej nowej prozy to już ostatnimi czasy standard: Świderski, Sieniewicz, Bieńkowski, Wedecki - gdyby nie Wydawnictwo A. B. i Składnice Tanich Książek nic nie wiedziałbym o żadnych z tych pisarzy,
-
2012/05/17 03:27:18
@zielony_sznurek - miałem mniej szczęścia i nie udało mi się kupić tej książki, szukałem co prawda tylko w necie i skorzystałem z zasobów Biblioteki. Natomiast nadal poszukuję Jest. Może w tej sprawie jakaś dobra wiadomość?
W całości się zgadzam z opinią w sprawie zapoznania przez rynek recenzencko-czytelniczy polskiej literatury współczesnej. Swoją drogą warto zastanowić się przyczynami takiego stanu rzeczy.
No i oczywiście cieszę się, że książka nam obu się podobała.
-
2012/05/19 23:42:48
"Jest" niestety nie spotkałem, ale w Składnicy Taniej Książki na Grodzkiej w Krakowie na pewno kiedyś widziałem inną książkę Bieńkowskiego - "Biało-czerwony".
-
2012/05/20 02:53:44
@zielony_sznurek - niestety w Krakowie nie bywam za często, choć bym chciał. Niestety Biało-czerwony to książka wyraźnie słabsza. Miejmy nadzieję że Bieńkowski powróci do oryginalności.