Blog > Komentarze do wpisu
Grzegorz Motyka o konflikcie polsko-ukraińskim

Motyka, Od rzezi wołyńskiej do Akcji Wisła recenzjaAby uświadomić sobie, jak bardzo kontrowersyjnym tematem zajął się Grzegorz Motyka, wystarczy przypomnieć sobie, co całkiem niedawno mówił o UPA ks. Isakowicz-Zaleski (bandyci, ludobójcy), a co mają do powiedzenia na ten temat władze samorządowe Lwowa i innych miejscowości Galicji Wschodniej odsłaniający kolejne pomniki bohaterów z UPA.

Wobec tych zapiekłych sporów Motyka zajmuje stanowisko neutralne, interesują go przede wszystkim naukowo potwierdzone fakty, niezależnie od tego, czy się one komuś podobają, czy nie. A tak się składa, że zawsze komuś się nie będą podobały, albo Ukraińcom, albo Polakom. Dialog wśród tych wszystkich zapiekłości nie jest prosty, ale jestem przekonany, że może być prowadzony tylko na fundamencie prawdy i, co warte podkreślenia, całej prawdy, bez taktycznych, politycznych przemilczeń.

Grzegorz Motyka dysponuje nieprawdopodobna erudycją. Sprawia wrażenie, jakby bez wysiłku panował nad wszystkim szczegółowymi zagadnieniami znając w całości zarówno ukraińską, jak i polską literaturę przedmiotu. W kilku kwestiach mogłem go sprawdzić i zawsze z kontroli wychodził bez szwanku, co zbudowało moje zaufanie do pozostałych jego ustaleń, jako najaktualniejszego głosu nauki w poszczególnych sprawach. Dwie spośród nich wydają się najciekawsze.

Geneza ludobójstwa na Wołyniu

Motyka opierając się o źródła archiwalne ustalił, że rzeź ludności polskiej na Wołyniu miała charakter skoordynowanej akcji UPA, czyli działania na rozkaz. To bardzo ważna konstatacja, bo wynika z niej, że wiele dotychczasowych rozważań, poszukujących genezy wydarzeń w strefie wcześniejszych stosunków społecznych w tym regionie, jest dość jałowa. Dobrze to rozumiem, bo sam się takim dywagacjom w swoim czasie oddawałem. Było bowiem coś zdumiewającego w fakcie, że rozpasana akcja ludobójcza wybuchła na terenie wcześniej bardzo spokojnym, objętym przez wiele lat eksperymentem wojewody Józewskiego ułożenia stosunków z poszanowaniem praw mniejszości ukraińskiej. Wszystkie opowieści, jak to polska brutalność mogła spowodować tego typu reakcję są zupełnie z innej bajki. Nikt nikogo nie pytał w 1943 o nastroje. Były najpierw ustalenia na szczeblu dowództwa UPA, a potem rozkazy „Kłym Sawura” (dowódcy UPA na Wołyniu) i zdarzało się, że ukraińskich chłopów trzeba było do udziału w mordach przymuszać groźbą rozstrzelania – albo mordujesz, albo jesteś mordowany. A i tak zdarzały się odruchy pomocy polskim sąsiadom.

Nacjonalizm żywi się konfliktem

Oczywiście warto wiedzieć, jak w dwudziestoleciu układały się stosunki polsko-ukraińskie i na ile polska polityka czyniła sobie wrogów ze współobywateli pochodzenia ukraińskiego, tylko że nic to nie miało do późniejszego ludobójstwa. Akty terroru bojówek OUN (Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów) skierowane były przed wojną przeciwko politykom umiarkowanym po obu stronach barykady (własnych ugodowców też chętnie mordowali), bo zależało im na podgrzewaniu konfliktu i wytwarzaniu atmosfery nienawiści. Paradoksalnie ich sojusznikami byli polscy narodowcy, którzy domagali się maksymalnie twardego kursu wobec nich. Wojna wewnętrzna, to było coś, o czym marzyła OUN, a później też UPA, na tym zamierzali zbudować ukraińską świadomość narodową, patriotyzm, gotowość oddania życia za ojczyznę. Rzeczywiście, w oparciu o te ideały zbudowali podczas wojny bardzo sprawną podziemną organizację wojskową (UPA), która niestety splamiła się ludobójstwem, ale przyznajmy, że później bardzo dzielnie walczyła przeciwko Sowietom.

Kadrowy trzon UPA wraz z nacjonalistyczną młodzieżą, był w stanie narzucić najpierw logikę konfrontacji, a później przeprowadzić czystkę etniczną na Wołyniu i w Galicji Wschodniej.

Ukraińcy a UPA

Czym dla Polaków była Armia Krajowa, tym dla Ukraińców była UPA. Ludzie ją tworzący byli na swój sposób romantykami: w 1944 roku walczyli za wolną Ukrainę ze wszystkim: z Sowietami (przed wszystkim), z Polakami i z Niemcami. Innej podziemnej armii Ukraińcy nie mieli. Fatalnie, że obciąża ich ludobójstwo na Polakach, ale jeśliby UPA z Banderą na czele uznać  za organizację przestępczą, to co im zostanie? Nie dziwię się, że jest to dla nich bardzo trudne, o ile w ogóle możliwe. Na marginesie dodajmy, że OUN-B (podległy Banderze) był przeciwko formowaniu Dywizji SS „Galizien”, stąd obciążanie ich tym zarzutem nie wytrzymuje konfrontacji z faktami.

Akcja „Wisła” – zbędne barbarzyństwo

Motyka analizując okoliczności przeprowadzenia Akcji „Wisła” opowiada się za tezą o jej zbędności z punktu widzenia walki z UPA. Podjęcie normalnych działań przeciwpartyzanckich było wystarczające, tak jak w przypadku likwidacji polskiego poakowskiego podziemia antykomunistycznego. Zapewne jednak chodziło o coś więcej, o asymilację ludności ukraińskiej i łemkowskiej, czyli inaczej mówiąc o likwidację mniejszości ukraińskiej poprzez wynarodowienie – nie przypadkiem wysiedleńców lokowane w małych grupach rozrzuconych po bardzo dużym obszarze, niejako roztapiając ich pośród rdzennie polskiej ludności. Możemy mieć tu do czynienia z etnobójstwem – „termin ten odnosi się do tych przypadków, gdy jakaś grupa znika kulturowo i językowo, bez zaistnienia masowej zagłady, a jedynie wskutek «barbarzyństwa cywilizacyjnego»” (s. 461).

Występujące dość często w polskiej opinii publicznej usprawiedliwienia dla Akcji „Wisła” ma także aspekt relatywizowania zbrodni komunistycznych, na co celnie zwraca uwagę Motyka. Zastosowano masowe represje, zbiorową odpowiedzialność (szczególnie absurdalną w stosunku do Łemków), co ma wszelkie cechy zbrodni komunistycznych, tak chętnie piętnowanych, gdy nakierowane były na obywateli polskiego pochodzenia.

Ukraińcy tłumili Powstanie Warszawskie

W powszechnej świadomości w tłumieniu Powstania Warszawskiego brali udział Ukraińcy. Mój ojciec, uczestnik Powstania od pierwszego do ostatniego dnia, dałby sobie za to rękę obciąć. Motyka potwierdził w dość wnikliwym studium wcześniejszą wiedzę (niestety tylko naukową), że w tej obrzydliwej akcji brały udział bodaj wszystkie większe nacje sowieckiego imperium, ale Ukraińcy występowali tu jedynie śladowo i to w rolach pomocniczych.

O klasie edytorskiej

Na końcu recenzji czasem pojawiają się u mnie zastrzeżenia do wydawców. W tym przypadku będzie odwrotnie. Wydawnictwo Literackie zapewniło książce wzorcową oprawę edytorską. Nie oszczędzano na indeksach – jest zarówno nazwisk, jak miejscowości, są przypisy (co prawda na końcu książki, ale trudno). Bardzo dobra redakcja, korekta, okładka, ale przede wszystkim piękny układ typograficzny, z dużymi marginesami, prawidłową interlinią i żywą paginą (bez przygłupiego powtarzania w niej tytułu całości, jak w większości książek). Na dodatek całość wydrukowana została na kremowym papierze i w ogóle przypomina zapomniane już dzisiaj klasyczne wzory elegancji typograficznej. Szacunek. 10/10.

Grzegorz Motyka, Od rzezi wołyńskiej do Akcji „Wisła”. Konflikt polsko-ukraiński 1943-1947, Wydawnictwo Literackie 2011



niedziela, 12 lutego 2012, dijkstra-jg

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: wierny, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/03/05 18:28:39
Recenzja precyzyjna i rzeczowa jak notatki z sekcji w prosektorium. Rzecz w tym, że na stole nie leży żołnierz trafiony przypadkowym odłamkiem tylko ktoś bliski zaskoczony we śnie przez krwiożercze bestie. Porównanie UPA do AK to nadużycie. Gdybym nie wiedział będąc członkiem UPA o jej wcześniejszych zbrodniach to do końca życia starałbym się udowodnić kto jest winien, żeby się oczyścić przed śmiercią










-
2012/03/10 03:15:21
@wierny - to, że oceniasz moja note jako precyzyjną i rzeczową odbieram jako komplement. O sprawach trudnych, wzbudzających emocje powinno się pisać spokojnie, głównie koncentrując się na faktach, a nie na resentymentach. UPA nie porównywałem do AK, zauważyłem tylko, że dla Ukraińców UPA znaczyła tyle, co dla nas AK. Nie robiłem żadnych porównań. Dzięki za komentarz.
-
Gość: wierny, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/04/13 22:47:45
Dlaczego te sprawy są trudne dla strony ukraińskiej? Wydaje się, że powinny być trudne dla strony polskiej,bo to my jesteśmy po wielokroć przegrani. W jakim regionie Polski AK jest uznawana za organizację zbrodniczą? UPA na Ukrainie jest.Czy resentymentem jest to ,że nie chcę myśleć po "ukraińsku" w stylu pogrobowców UPA. Mam jak najlepsze relacje z Ukraińcami i historia tu nie jest mi potrzebna, ale gdy ktoś mówi zapomnij to odpowiadam: nie umiem.
-
2012/04/14 02:17:33
@wierny - najważniejsze, że nikt nie mówi o zapominaniu (może niekiedy politycy), podobnie toczą się dyskusje o upamiętnieniu ofiar (na pewno na za małą skalę). W żadnym przypadku nie sugerowałem Ci resentymentu, to była ogólna uwaga, że o sprawach trudnych najlepiej mówić rzeczowo, o faktach.
Dlaczego dla Ukraińców sprawa jest trudna? Bo nie łatwo przyznać się do ludobójstwa na masową skalę i to zaplanowanego z zimną krwią. A UPA nie jest chyba uznana na Ukrainie za organizację zbrodniczą/przestepczą. Sam widziałem kilka pomników.
-
Gość: wierny, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/04/14 09:09:29
Trafiłeś w sedno ale i tak należymy do nielicznych, którym o coś chodzi. Niestety odchodzi pokolenie, które doświadczyło wspólnej historii, zasypie wszystko, zawieje, pozostaną podswiadome uprzedzenia i stereotypy, bo tak potoczyły się sprawy, inaczej niż z Niemcami. Będziemy mieszkać obok siebie wiedząc coraz mniej o sobie i o wspólnej, nie zawsze tragicznej przeszłości.
-
2012/04/15 13:11:26
@wierny - nie jest tak źle. Ludobójstwo na Wołyniu ciągle jest pamiętane. Postawienie pomnika w Ostrówkach wzbudziło duże zainteresowanie.
-
Gość: beldert, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/06/21 00:30:11
Książkę G. Motyki zacząłem czytać dopiero dziś, także mam za sobą dopiero 1/3 tekstu. Chciałbym jednak ustosunkować się do jednego elementu, a mianowicie pominięcie w bibliografii opracowań Wiktora Poliszczuka. Owszem, pojawia się jego publikacja źródeł, jednak brak wymienionego choćby jednego opracowania. Niestety nie świadczy to o G. Motyce najlepiej. Rozumiem, śp. Wiktor Poliszczuk ostro krytykował poglądy Motyki, ale każdy szanujący się historyk powinien pokazać czytelnikowi, że można mieć inne zdanie niż on, a nie udawać że jedyna racja to jego racja. Poza tym książka zapowiada się jako dość rzetelna.
-
Gość: Szukajacy, *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl
2012/10/23 19:10:23
-
Gość: Szukajacy, *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl
2012/10/23 19:11:42
-
Gość: DarekD, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2014/08/16 14:37:28
Nie wiem czy świadomie, czy też nie, p. Grzegorz Motyka pisząc, że Ukraińcy prawie w ogóle albo jeżeli już to śladowo i tylko pomocniczo, uczestniczyli w tłumieniu Powstania Warszawskiego, zupełnie mija się z prawdą. Mianowicie, wygląda, że o takiej ukraińskiej formacji jak "Ukraiński Legion Samoobrony" ( zwany też Legionem Wołyńskim ) w sile ok. 400 bardzo dobrze uzbrojonych żołnierzy tłumiącej powstanie na Czerniakowie, autor zupełnie nie słyszał!!. A chce udawać takiego uczciwego!!.