Blog > Komentarze do wpisu
Bitwa warszawska, czyli o krytyce filmowej

Szedłem na ten filmy z obawami i to dwojakiego rodzaju. Po pierwsze, zarówno recenzje jak i opinie moich znajomych były niepochlebne, po wtóre, troszeczkę znam losy wojny polsko-bolszewickiej 1920 i spodziewałem się, jak to w filmach, co najmniej uproszczeń i przekłamań.

Bitwa warszawska, recenzjaZaskoczenie było pełne. Realia historyczne oddane zostały bardzo dobrze, z dokładnością do szczegółów umundurowania (drobiazgi typu pojawiające się samochody pancerne wz. 1930, pomijam, bo skąd niby filmowcy mieliby wziąć oryginały, chyba musieliby zrekonstruować je od zera). Piłsudski przedstawiony bardzo realistycznie, uwarunkowania jego decyzji o wyprawie na Kijów i kontrataku znad Wieprza nie budzą najmniejszych zastrzeżeń. Kontekst OK. Nawet Hoffman uwzględnił stosunkowo świeżej daty ustalenia dotyczące polskiego radiowywiadu, który przechwytywał sowieckie depesze i łamał kolejne szyfry w nich używane. Po kilkudziesięciu latach milczenia szacunek został oddany por. Kowalewskiemu, twórcy sukcesów w tej dziedzinie. Szacunek. Pewnie warto byłoby powiedzieć jeszcze o kilku szczegółach, ale rozumiem, że wtedy powstałby kilkugodzinny dokument, a nie zwarty film fabularny.

Zupełnie nie rozumiem zarzutu mało finezyjnej opowieści o rodzącym się na ekranie związku. Po pierwsze nie był wcale tak źle opowiedziany, ale nawet jakby… Hoffman zrobił doskonały fresk historyczny, jak ktoś chce obejrzeć film o miłości to ma kolosalny wybór od Bergmana po Przeminęło z wiatrem. Zarzut, że tygrys nie umie śpiewać jak kanarek, jest zupełnie bez sensu.

Bitwa warszawska, recenzja

Myślę, że w tym przypadku ukazuje się typowa cecha polskiej krytyki filmowej. Pozując na światowość wybrzydza się bezbrzeżnie nad polską produkcją filmową, a zwłaszcza tą poruszającą tematy historyczne. A to że zaścianek, a to że bogoojczyźniane, a to że poziom artystyczny żenujący. Przypominam, jak schlastano Katyń Wajdy. Doprawdy zawstydzające, że film lepiej był przyjęty poza granicami, niż w kraju. Tymczasem we wszystkich znaczących kinematografiach (ze skrajnie skomercjalizowanym Hollywood na czele) robi się filmy historyczne o dużej dawce patriotycznej i od nich nikt nie oczekuje nowatorstwa artystycznego, tylko sprawnej akcji, dobrych kostiumów, rzetelnie odtworzonych realiów historycznych, wciągającej fabuły. Czy ktoś z polskich krytyków wcześniej wspomniane zarzuty stawiał Szeregowcowi Ryanowi, O jeden most za daleko albo Cienkiej czerwonej linii? Czy ktoś stawiał Elżbiecie zarzut angielskiej wersji bogoojczyźnianości (a było by o czym porozmawiać)? I kto tu naprawdę tkwi w polskim zakompleksionym zaścianku?

Amerykanie, Anglicy, nawet Niemcy, robią filmy o swoich chłopcach ginących za ojczyznę i to polskim krytykom nie przeszkadza, ale z jakiegoś tajemniczego powodu ukształtowała się opinia, że Polacy takich filmów nie powinni robić, bo to obciach. Nie pamiętam, kiedy powstał ostatni film o AK czy Państwie Podziemnym.[1] Uchodzi kręcić filmy o Holocauście (zgodnie z poprawnościowym mainstreamem), ale o Powstaniu Warszawskim już nie. I wcale się nie dziwię reżyserom, że nie chcą się narażać na pewny zarzut „zaściankowego patriotyzmu podlanego dydaktycznym sosem”.

Na szczęście powstało trochę spektakli teatralnych (bodaj Sceny faktu). Wildsten błyskawicznie uruchomił ich produkcję, słusznie przewidując, że czasu ma mało. Inaczej od Anglików dowiadywalibyśmy się o rotmistrzu Pileckim. Pośpiech i ograniczone budżety nie pozostały bez wpływu na jakość, ale i tak dobrze, że zrobiono cokolwiek, bo za prezesury Brauna już nic takiego na pewno się nie wytworzy.

Wracając do Bitwy warszawskiej, trzeba wspomnieć o doskonałym pomyśle zdjęć robionych w 3D. Sceny batalistyczne wyglądają w tej technice bardzo realistycznie i naprawdę są przejmujące i wkręcające. Moja żona długo po wyjściu z kina była ciągle ich uczestnikiem.

Bitwa warszawska, recenzja

Hoffmanowi udało się także udanie przejść przez pułapki kontrowersji historycznych, a dokładniej historiograficznych związanych z autorstwem planu kontrataku znad Wieprza i „cudu” w obronie Warszawy. Swoje miejsce ma ks. Skorupka, swoje miejsce ma Piłsudski, a swoje inni generałowie. Dobrze przestawiono panikę, jaka ogarnęła polską klasę polityczną spodziewającą się ostatecznej klęski. Miałbym tylko jedną uwagę, że co prawda na krótko, ale Piłsudski też tej panice uległ. I nie dowodził wtedy armią znad stawianych pasjansów. Poza tym wszystko zostało pokazane zgodnie z realiami.

Zupełnie poza głównym nurtem: z zazdrością patrzyłem, jakie luksusowe restauracje, z jakim poziom artystycznym miała Warszawa w 1920 roku. Łza się w oku kręci, a mówią, że niby cywilizacja się rozwija…

Bitwa warszawska, recenzja

Bardzo zachęcam do obejrzenia. Film robi wrażenie, nie pozostawia obojętnym. Moja ocena 9/10.



[1] Po napisaniu notki przypomniałem sobie Generała Nila, a co poza tym. Film o Powstaniu Warszawskim planowany jest od lat, ale jak nie było, tak nie ma.



piątek, 28 października 2011, dijkstra-jg

Polecane wpisy

Komentarze
2011/10/28 09:48:36
ja trochę mniej entuzjastyczny - przede wszystkim drażnił mnie dobór głównych aktorów i ich gra, rozbudowany iale i tak dość płaski wątek miłosny... ale film warto zobaczyć
notatnikkulturalny.blogspot.com/2011/10/1920-bitwa-warszawska-czyli-krew-kurz-i.html
-
2011/10/28 11:16:27
Filmu nie widziałam, czytałam parę recenzji. U Ciebie podoba mi się pójście pod prąd, odwaga wyrażenia subiektywnej opinii. Wiążę się z tym narzekaniem "zaściankowość", jak piszesz. Polacy nie potrafią pisać o swojej historii, kreować pozytywnych bohaterów, raczej to już pomyje wylewają sobie na głowę i dziwią się, że w obrazach zagranicznych, tudzież książkach, nie pisze się o nas pochlebnie, spłyca historię, imputuje negatywne postawy.
-
2011/10/28 11:36:42
Mnie osobiście "Bitwa Warszawska 1920" bardzo się podobała! Też zauważyłam u polskich recenzentów, zresztą nie tylko, bo wystarczy wejść na jakiekolwiek forum gdzie toczy się dyskusja dotycząca tego filmu, że film całkiem niesprawiedliwie jest przez wielu niedoceniany i określany niesmacznymi epitetami! Nigdy nie porównuję filmów Hollywoodzkich do Polskich bo to po prostu jest nie fair... Natomiast cenię ten film za prawdę historyczną, za to że Hoffman podjął się jednak nielada wyzwania i się z niego wywiązał, za Nataszę, która zagrała moim zdaniem świetnie (choć oczywiście najczęściej Ci co filmu nie widzieli będą po niej jeździć jak rasowa wyścigówa:/), za muzykę, za zdjęcia i za to, że swoją historię trzeba znać a ten film w tym pomaga...
-
2011/10/28 18:36:29
W polskiej historii zapisały się trzy najważniejsze bitwy: Grunwald, Wiedeń i Warszawa. Wszystkie miały wpływ na dzieje Europy. Czy to widać w filmie? Mnie nie są potrzebne masakry - odwracam się, gdy z detalami pokazane są urywane nogi i głowy. Okropność wojny została ukazana, ale czy ludzie kiepsko zorientowani w historii (a niedługo tylko tacy po zmianach nauczania w szkołach) będą wiedzieli, dlaczego ta bitwa była taka ważna? Skąd ten zryw narodowy? Z detali - Szyc nie pasował do roli, Urbańska zdecydowanie lepiej. O Piłsudskim może innym razem.
-
Gość: Iwona, *.threembb.co.uk
2011/10/28 22:19:18
Polskie filmy historyczne (te patriotyczne, bogoojczyzniane i zasciankowe) traktuje z bezkrytycznym uwielbieniem (to pewnie taka emigracyjna nostalgia), wiec zadna 'krytyka filmowa' mi niestraszna... Ciekawa jestem jak poradzil sobie Garlicki w roli ks. Skorupki, za Szycem i Urbanska nie przepadam...
-
Gość: dijkstra-jg, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/10/29 13:35:47
@przynadziei - dobór aktorów w kilku momentach pozostawiał wiele do życzenia. Najmniej trafny był Lenin. Wiele o tej postaci można powiedzieć, ale nie to, że był dyrektorem PGR, pardon, kołchozu, jak w filmie. Szyc to nie moja bajka, ale rozumiem, że Hoffmam poszedł za rankingami popularności, jak to w superprodukcji.
@nutta - odczytałaś moje intencje bezbłędnie.
@Paula - wiele opinii w necie jest inspirowanych recenzjami zawodowych krytyków, myślę, że w tym przypadku to oni nadali ton. Poza tym przynależy do dobrego obyczaju Salonu takie filmy zjechać totalnie.
@książkowiec - myślę, że wagę Bitwy warszawskiej jednak pokazano, por. rozważania w Moskwie na temat zaniesienia rewolucji do Europy i na koniec gorzką decyzję Lenina, że komunizm przyjdzie budować w jednym kraju. "O Piłsudskim może innym razem" - dobrze pamiętam Twoją deklarację o gen. Rozwadowskiego i naszą dyskusję na ten temat. Zapewne przyjdzie do niej wrócić, bo na stercie książek czekających na recenzję leży Davisa Orzeł biały, czerwona gwiazda.
@Iwona - bez emigracyjnej nostalgii też cenię takie filmy. Garlicki wypadł b. dobrze, Szyc dobrze.
-
Gość: maja, *.pl.159.230.91.in-addr.arpa
2012/08/15 12:20:02
film nudny
-
2012/09/07 17:17:22
Jak dla kogo. Ja oglądałem z zainteresowaniem, a moja żona przeżywała go jeszcze następnego dnia
-
2013/03/09 08:29:42
Adam Hofman jest mistrzem w realizowaniu filmów historycznych i nie zgodzę się ze stwierdzeniem że film jest sztuczny. Może nie epatujemy super efektami specjalnymi rodem z najlepszych stajni graficznych, ale film robi wrażenie. Najlepsze jest to, że Hoffman jak zwykle postarał się o scenografię i kostiumy. Nikt nie zarzuci mu, że się do filmu nie przygotował.