Blog > Komentarze do wpisu
Wieszanie Rymkiewicza

Jarosław Marek Rymkiewicz Wieszanie, recenzja, okładkaW pewnym sensie to typowa popularyzacja historii. Autor próbuje opisać w niej, tak szczegółowo, jak się da, pewien epizod z początków Powstania Kościuszkowskiego, polegający na spontanicznym powieszeniu przez pospólstwo czterech zdrajców, jurgieltników Moskwy. Po ujawnieniu przez powstańców archiwalnych dokumentów z rosyjskiej ambasady, stało się jasne, że wielu wysoko postawionych polityków, biskupów i dowódców wojskowych Rzeczypospolitej było na regularnej carskiej pensji. Tak na marginesie - przeżyłem zdumienie, kiedy się dowiedziałem, za jak relatywnie małe pieniądze sprzedawali się ówcześnie najbogatsi arystokraci Rzeczypospolitej.

Rymkiewicz precyzyjnie opisuje, gdzie i kiedy stawiano szubienice, jak byli ubrani i jak się zachowywali wieszani zdrajcy, co stało z ich ciałami po egzekucji. Uznanie budzi sumienność autora, który posiłkował się wieloma źródłami z epoki, zapomnianymi opracowaniami, pamiętnikami. Rzecz sama w sobie jest warta uwagi, bo był to epizod znany tyleż powszechnie, co jedynie powierzchownie. Przy okazji Rymkiewicz snuje opowieści o różnych smaczkach ówczesnej Warszawy: a to o katach, o gabinecie osobliwości, a to o systemie wywożenia śmieci, o szczegółach architektury obiektów, które do dziś już nie dotrwały.

Nic w tym nie byłoby dziwnego ani wykraczającego poza zwykłą popularyzację historii, gdyby nie mały szczegół. Autor na pewno nie potępia wieszania zdrajców przez pospólstwo, a można chyba nawet wnosić, że je akceptuje, żeby nie powiedzieć pochwala. Nie jest to do końca jasne, bo Rymkiewicz jest wybitnym poetą i subtelnie dzieli się z czytelnikami swoimi opiniami, ale wszyscy czytający odnoszą dziwnie to samo wrażenie. Zwłaszcza, że snuje on rozważania nad przyczynami i skutkami zaniechania królobójstwa, a Stanisław August był wprost na utrzymaniu Moskwy i tylko cudem uniknął szubienicy. Jak śpiewał Jacek Kaczmarski w Wieszaniu zdrajców:

Król za oknem stoi pono,
nic dziwnego, że się kryje,
różnie może być z koroną,
gdy hetmańskie cierpną szyje.

Skierowanie refleksji na ten epizod Kościuszkowskiej Insurekcji prowadzi nieuchronnie do innych, szerszych rozważań. Czyżby Rymkiewicz sugerował, że po odzyskaniu niepodległości w 1989 roku przydałyby się w Polsce szubienice? Na pewno zmusza do zastanowienia, jakie skutki spowodował fakt, że bezkrwawo i wręcz delikatnie przeszliśmy przemianę ustrojową. Jaki to miało wpływ na zaniechanie rozliczeń poprzedniego ustroju i ludzi, którzy go tworzyli.

W Powstaniu Kościuszkowskim plebs uliczny znał jurgieltników Moskwy, bo przejęto i ujawniono zasób archiwalny (mówiąc dzisiejszym językiem) ambasady rosyjskiej w Warszawie. Po 1989 roku nic takie się nie przytrafiło. Dokumenty rosyjskie pozostają tajne, polskie zostały częściowo zniszczone, a to, co pozostało, napotyka poważne bariery utrudniające ujawnienie. Wtedy pospólstwo po paru dniach wiedziało, kto jest kim, a dzisiaj po dwudziestu latach nasza wiedza jest niepełna i bez przerwy słyszymy protesty przeciwko ujawnieniu tej podstawowej prawdy. Rozliczenie z przeszłością jest niemożliwe nawet w warstwie poznawczej, symbolicznej przecież. Nie ma co zatem mówić o jakichkolwiek innych.

Co mają do tego szubienice z ulic warszawskich postawione ponad dwieście lat temu? Rodzą pytanie, a co by było, gdyby dwadzieścia lat temu też się pojawiły na ulicach Warszawy i czy ostatecznie dobrze się stało, że ich uniknięto. Wydaje się, że mimo wszystko dobrze. Z drugiej jednak strony fatalnie się stało, że nikt nie poniósł odpowiedzialności za ponad czterdzieści lat zniewolenia narodu, dziesiątki tysięcy więźniów politycznych, zepchnięcie kraju do ubogiego i zapóźnionego kąta Europy. A może te dwie wymiary rozrachunków są nierozdzielne i występują albo razem na „tak” albo razem na „nie”. To już pozostawiam moim czytelnikom do własnej refleksji. A Rymkiewiczowi dziękuję, że nas do niej podprowadził, 9/10

Jarosław Marek Rymkiewicz, Wieszanie, Wydawnictwo Sic! 2007

poniedziałek, 30 maja 2011, dijkstra-jg

Polecane wpisy

Komentarze
2011/05/30 19:33:13
Jak ciepło na sercu, że tu trafiłam (łańcuszek od innych blogów). Nie mam z kim nawet porozmawiać o "Wieszaniu" Rymkiewicza, a tu proszę, cały wykład. Nie jestem wprawdzie historykiem z wykształcenia, ale przeszłość Polski jest mi bardzo bliska. Książka powstała - tak myślę - dlatego, żeby pokazać naszym rządzącym, że naród pamięta i w razie czego rozliczy. Pewnie dlatego o niej cicho, reklamy zero.
Pozwolę sobie dodać blog do ulubionych, bo i fotel lubię, i kominek, i dobre książki. Z przyjemnością tu jeszcze zajrzę.:)
-
2011/05/31 11:40:02
W swoim czasie było głośno o Wieszaniu i czesto polemicznie. Zwykle czytam ksiązki z opóźnieniem, bo nadązanie za nowościami i siła rzeczy uczestniczenie w medialnym zgiełku jakoś nie budzi we mnie pozytywnych uczuć. Twoja diagnoza przesłania Wieszania jest zapewne trafna. Sposób podjecia tematu przez Rymkiewicza umozliwia wiele interpretacji, ale generalny kierunek jest jasny: historia upomina się o swoje i powinna sie upominać. Specjaliści od "zalewania betonem" nie tylko płyną pod prąd prawidłowości, ale też pod prąd sumień i sprawiedliwości.
Zajrzałem na Twojego bloga i umieściłem go z przyjemnością w zakładkach. Moze rodzi się coś w rodzaju sojuszu zainteresowanych historią?
-
2011/05/31 18:41:31
Sojusz zainteresowanych historią? Świetny pomysł! Chociaż od razu zastrzegam, że jestem amatorem. Ponadto historię podglądam przez pryzmat literatury, co pewnie nie jest najlepszym pomysłem. Co zrobić, jeśli 99 procent Polaków przeszłością kraju zainteresowanych nie jest lub co najwyżej obraz przeszłości układa sobie z książkowych i filmowych puzzli. Moje zainteresowania to dług wdzięczności wobec Taty - żywego świadka historii. Już Go nie ma, ale głód doznań pozostał. Szukam, drążę... Często po omacku, bo podyskutować nie ma z kim i może wyważam otwarte drzwi. Na blogu zamieszczam wyważone recenzje, a ich pełne wersje w papierowym raptularzu. Jednak czasem mnie troszkę widać - taką mam przynajmniej nadzieję.
Widzę u Ciebie parę "moich" książek, więc będę zaglądać. Jeszcze trzy tygodnie zwiększonego wysiłku, potem krótki wypoczynek w kolebce kultury europejskiej i daję nura w historię!:)
-
2011/05/31 22:33:35
Bardzo ciekawa recenzja i naprawdę nabrałam ochoty, żeby po książkę sięgnąć. Ze mną jest taki problem, że nie do końca przepadam za książkami ściśle historycznymi ( te nudne bitwy itp.), a tutaj po Twojej recenzji mam jednak wrażenie, że to nie do końca jest wszystko podane tak historycznie, ale bardziej jednak politycznie. Poza tym zdaje się, że Rymkiewicz z jego "Wieszaniem" jest uważany za inicjatora "literatury IV RP", do spółki z Ziemkiewiczem czy Wildsteinem. Interesuje mnie więc też czy i jak Rymkiewicz- konserwatysta pisze o współczesnej Polsce, wcale wprost o niej nie pisząc.
-
2011/06/01 01:53:52
@ktotoczyta - myślę, ze Rymkiewiczowi doklejono gębę "literata IVRP", jego twórczość nie zasługuje na takie podsumowanie, salonowi naraził się raczej długim językiem w wywiadach prasowych, niż twórczością książkową. Jedno jest pewne - jego książki są na poziomie, stawiają ważne pytania, a sam Rymkiewicz jest autorem oryginalnym, który wymyka się prostym klasyfikacjom. Nawet jak się z nim nie zgadzam (np. z Kinderszenen) to wolę z nim się nie zgadzać, niż występować w zorkiestrowanym chórze jego przeciwników. Intelektualna niezależność jest wartością samą w sobie, ale niestety zamierającą.
Wieszanie polecam z jednego jeszcze powodu. Książka to niewielka, łatwa w czytaniu, a wprowadza w świat poważnej refleksji.
@ksiazkowiec - cieszę się, że zwróciłaś uwagę na "sojusz zainteresowanych historią", może warto byłoby się pobawić w coś interesującego. Nawet coś mi zaczęło chodzić po głowie. A może i "Damskie oko" by się przyłączyło?
Pozdrowienia
-
2011/06/01 10:17:45
Ja nie jestem jakąś wielbicielką literatury IV RP, ale interesuje mnie ona bardziej jako zjawisko społeczno- polityczne, dlatego ją czytam, nie pogardzę też literaturą drugiej strony, czyli np wydawnictwami Krytyki Politycznej, byle nie za bardzo naukowymi. Z tą gębą przyklejoną Rymkiewiczowi, to pewnie masz rację, dlatego coraz bardziej mnie korci przekonać się, jak to jest w rzeczywistości.
Z sojuszem historycznym - jak najbardziej tyle, że ze mnie taki wybiórczy historyk amator z ograniczeniem zainteresowań do dwudziestolecia międzywojennego i historii współczesnej oraz historii polskich Kresów. Jeżeli się kwalifikuję, to bardzo chętnie:) Pozdrawiam Ania
-
2011/06/06 12:29:36
W ramach "Sojuszu zainteresowanych historia" przyszedł mi do głowy pewien pomysł. Umówmy się na przeczytanie jakiejś książki, jednego dnia umieścimy z niej recenzje, a później sobie życzliwie podyskutujemy. Poniewaz zebrał nas tutaj Rymkiewicz to podrzucam do zastanowienia jego najnowsza książkę Samuel Zborowski, którą komentatorzy określają jako podsumowanie jego mysli hitoriozoficznej, opartej na wolności.
Co wy na to?
-
2011/06/06 15:23:45
A ja właśnie zajrzałam do Twojej recenzji książki Rymkiewicza Kinderszenen i doszłam do wniosku, że ze względu na to, że opowiada o czasach jednak mi bliższych, właśnie ją wybiorę na początek. Ale w takim wypadku, po Twojej propozycji, wpadnę do księgarni przejrzeć sobie tego Zborowskiego, w końcu książka dostała nominacje do NIKE. No i dam znać czy piszę się na sojusz:))
-
2011/06/06 18:00:16
@ktotoczyta - dzięki za zainteresowanie, czekam na informację, oczywiście z przyjemnością przyjmę inną propozycję.
-
2011/06/09 12:50:30
Jeszcze zapomniałam dodać, że piszesz tak dobre recenzje, że skusiłam się na zakup w rekomendowanej przez Ciebie książki Rymkiewicza Kinderstein. Przesyłka dotarła wczoraj, wraz z kilkoma innymi książkami, ale złożenie zamówienia nastąpiło przed Twoją propozycją przeczytania "Samuela" w ramach "Sojuszu". Tak więc Samuel Zborowski musi chyba poczekać. A co na Twój pomysł Książkowiec??
-
2011/06/22 13:45:36
@ktotoczyta - dzieki za dobre słowo, ciekaw jestem Waszych (też i Ksiązkowca opinii na temat Kinderszenen. Zatem pomysł z Samuelem... musi chwilę poczekać. Może spróbujcie zaproponować jakąś inną wspólną lekturę historyczną na wakacje.
Pozdrawiam
-
2011/06/30 10:47:49
Byłabym potencjalnei zainteresowana dołączeniem do sojuszu:).
Książkowiec udała się na wakacje (tak to jest z tym sezonem urlopowym).
Chętnei zmierzę się z Samuelem, Kinderszenen już czytałam.