Blog > Komentarze do wpisu
Abschaffel

Wilhelm Genezino, Abschaffel, PIW, Warszawa 2009

Minimalizm, jako styl artystyczny, mamy w filmie, ale okazało się, że mamy go i w prozie.

Książka Genaziono jest zapisem życia człowieka o nazwisku Abschaffel. Fakt, że nie znamy jego imienia i nie jest ono używane przez jego znajomych wskazuje na pokrewieństwo z Józefem K., który nie miał nazwiska.

Gennazino Abschafel recenzja okładkaMożna by powiedzieć, że Abschaffel to człowiek bez właściwości i w sporej liczbie recenzji tak o nim napisano, ale to nieprawda. To powieść o nim jest bez właściwości. Genazino celowo tak skonstruował powieść, że opisuje tylko wydarzenia codzienne, banalne. Uwypukla pustkę. Cechy bohatera są tylko pochodną tego pomysłu – w jego życiu nic się nie dzieje, a książka jest zapisem tego „nie dziania się”. Bohater nie jest żadnym everymanem (jak sugeruje pełna bzdur notka na  4. stronie okładki). Ma nadprzeciętne powodzenie u kobiet, wręcz same do niego lgną, ale nie potrafi tworzyć związku, uczucia takie jak miłość są mu mentalnie nie dostępne. Jest częstym bywalcem domów publicznych, uważa to za normalne, w przeciwieństwie do większości mężczyzn, którzy – jak zwierza się Abschaffelowi  jedna z panienek – ze wstydu odwiedzają burdele głównie podczas delegacji w obcych miastach.

Innych ludzi Abschaffel traktuje z góry, ma ich za głupich, jest zażenowany ich niezręcznymi zachowaniami, często unika nawet rozmowy z nimi. Jest pełen negatywnych ocen wobec nich, ale przede wszystkim z nikim nie znajduje się w relacji przyjaźni ani nawet życzliwej znajomości. Sam wypełnia swój świat z nadmiarem, czuje się zagrożony, jeśli ktoś inny próbuje się do niego dostać. Myślę, że tu właśnie tkwi klucz interpretacyjny do tej powieści, a nie w everymanie, człowieku beż właściwości czy Józefie K.  Abschaffel jest sam do kwadratu, bez przyjaciół, kolegów, stałych partnerek – łatwo przychodzi mu się z nimi przespać, ale jest to początek i koniec związku.

Strona po stronie towarzyszymy w jego banalnym życiu, pełnym przyziemnych śmiesznostek i głębokich refleksji typu „co zjem dzisiaj na obiad”, „na którym krześle usiądę” lub „gdzie pójdę na spacer i dlaczego poszedłem gdzie indziej, niż chciałem”. Paradoksalnie ponad 500 stron tekstu z takimi tematami czyta się bez znużenia, bo ciągle jesteśmy zainteresowani, jakie kolejne zdarzenie może się pojawić, jak daleko sięga perfekcja autora w kontynuowaniu tego scenariusza. Co jeszcze może się wydarzyć, kiedy nic się dzieje?

Warto dopowiedzieć, że istnieją pola przez autora nie wyeksploatowane. Psychologowie twierdzą, że podstawowe  ludzkie aktywności dotyczą seksu, pieniędzy i elementarnych potrzeb biologicznych (jedzenie, sen). Seks w książce występuje nieincydentalnie i bez przemilczeń, podobnie jedzenie wraz z zakupami, odpoczynek, nuda itd. Natomiast Abschaffel – co dziwne – nie interesuje się pieniędzmi, a można domniemywać, że w rzeczywistości poświęcał by dużo czasu rozważaniom, czy kupić ciastko za 1,50 czy zaoszczędzić i wydać na inne tylko 1,40.

Powieść warta przeczytania dla tych wszystkich, którzy potrafią zwolnić przy czytaniu, chłonąć na spokojnie, bez pośpiechu, znajdujących przyjemność w smakowaniu, a nie obżarstwie.

środa, 24 lutego 2010, dijkstra-jg

Polecane wpisy